Linux i żona – część 1

8 Grudzień 2009

Wymyśliłem sobie, że postaram się przekonać żonę do wolnego oprogramowania. Dla starego „wyjadacza” Windows, którym jest moja małżonka będzie to ciężkie wyzwanie. A jak. Tak, żona umie poradzić sobie z wieloma problemami pod Windows i wcale nie potrzebuje do tego mojej pomocy. Postanowiłem jednak spróbować. Wiadomo, dla kogoś kto pracował wyłącznie z okienkami Microsoftu jest trudniej. Nie ukrywajmy, ale praca z Linuksem wymaga pozbycia się kilku przyzwyczajeń i nawyków.

Jako system operacyjny wybrałem Ubuntu 9.10. Doinstalowałem następnie Amaroka (w celu umilenia jej wolnych chwil muzyką), odtwarzacz wideo VLC (papa Windows Media), Kadu (papa Gadu-Gadu), a jako pakiet biurowy wybrałem OpenOffice’a (papa MS Office). Ze standardowych aplikacji pozostawiłem „do dyspozycji” małżonki Firefoksa oraz Adobe Readera.

Pierwsze wrażenie? „Gdzie jest mój pulpit i gdzie moje gadu-gadu?!” … it could be worse – pomyślałem. Dałem sobie tydzień na przekonanie żony do Linuksa i innych „wolnych” programów. Czy mi się uda?! Zobaczymy :-)

Odpowiedzi: 2 to “Linux i żona – część 1”

  1. Wojciech said

    to nie lepiej już Kubuntu? gnome jest obskurne, zmieniles chociaz jakies themy?

  2. Dawid said

    Nie, Kubuntu absolutnie nie :) Tak, style zmieniłem i myślę nad jakimiś efektami jeszcze. A zresztą – to nie ma wyglądać tylko działać :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: